Okazuje się, że pycha kroczy nie tylko przed upadkiem, ale nawet tuż po nim i że Polak i przed i po szkodzie głupi. Skąd takie smutne wnioski? Ano z lektury wpisu wielce „zasłużonego” dla miasta wiceprezydenta- Dawida Wacławczyka, który ów wpis popełnił po tym, jak wyborcy pokazali czerwoną kartkę jego pryncypałowi w drugiej turze wyborów. Wśród peanów na swoją cześć, dowodów tego strzelistego aktu skromności, są jednak wyjątki, które każą się zastanowić nad logiką, krótką pamięcią oraz moralnością bohatera tego krótkiego tekstu.
Oto bowiem współpraca z Katowicką Specjalną Strefą Ekonomiczną została nawiązana w czasie kadencji Mirosława Lenka. Podobnie jest z przedsięwzięciem o nazwie „Przedsiębiorczy Racibórz”. Chwalenie się tymi projektami jest po prostu żałosne. Zarówno budżet obywatelski jak i Inicjatywa Obywatelska istniały w czasie kadencji Mirosława Lenka. Co więcej, ideę budżetu obywatelskiego Wacławczyk skrytykował, gdy okazało się, że jego polityczna konkurencja w przeciwieństwie do jego własnego zaplecza potrafi w tej materii coś robić, a nie tylko gadać (patrz starania Tomasza Cofały i Michała Kuligi). Strategię Rozwoju Miasta Racibórz opracowywała firma zewnętrzna, a dokumenty o podobnej treści powstawały już wcześniej.
Każda gmina w Polsce ma swoją strategię. Podnoszenie, że jest to jakaś szczególna zasługa, to chełpienie się trzecioklasisty, że już umie czytać i pisać. Efektem działalności wiceprezydenta rzeczywiście jest zmiana formuły Dni Raciborza. Znikły koncerty wielkich gwiazd, a ostatnim wydarzeniem tej rangi, był występ Kultu, uwaga pilotowany przez Michała Fitę. Co do murali, również w kadencji Mirosława Lenka powstawały dzieła tego typu, autorstwa zresztą tegoż samego Ryszarda Paurowskiego. Nie można nie zauważyć, ze wtedy nasz sympatyczny samorządowiec unikał chwalenia dokonań poprzednika, ale to rzeczywiście nie w jego stylu…
W stylu naszego wiceprezydenta jest natomiast pewien brak logiki. Otóż przyjrzyjmy się temu wiekopomnemu dziełu, które wysmarował nasz mąż stanu. Otóż stwierdził on, że „Nie chcę też w przyszłości podzielić losu największych hamulcowych i krytykantów mijającej kadencji, którzy znaleźli się poza nową Radą Miasta”. Czyżby hamulcową okazała się Anna Wacławczyk? Albo Zuzia Tomaszewska? Albo tak gorliwie wspierający obóz pana Polowego Zygmunt Kobylak? Bo przecież to właśnie im podziękował ten wstrętny elektorat. Złośliwie można powiedzieć, że elektorat też pokazał środkowy palec jeszcze obecnym bywalcom na pierwszym piętrze w budynku przy Batorego.
Ten brak logiki wiąże się też z inną przywarą wiceprezydenta. Z hipokryzją. Oto bowiem w „brawurowym” jak „zadbanie o uchodźców z Ukrainy” (Boże, któż płodzi takie potworki językowe…), spisie zasług jest również lista projektów, które zostały przez doczesną administrację raju w Raciborzu pozostawione. Szkopuł polega na tym, że projekty, które pozostawił po sobie Lenk i jego ekipa nie zostały już w ten sposób docenione (a są tu choćby wspomniane w „liście zasług” bloki przy Łąkowej). Zresztą w żenadzie i tak nie pobije szefa, który wypełznął na fejsa z fotką na obwodnicy zatytułowaną „da się”, tak jakby miał jakiekolwiek zasługi w tym, że ta droga powstała. Można spytać się, gdzie jest drugi odcinek tej drogi? Albo chociaż jej projekt? O zdolnościach spółki miejskiej odpowiedzialnej za tego typu inwestycje można się przekonać na jeszcze nieprzejezdnej w obu kierunkach Rybnickiej.
Reszta zasług w inwestycjach to właściwie projekty, koncepcje i wizualizacje. Tu pan wiceprezydent czuje się jak ryba w wodzie. Wśród rzeczy, których nie ma… Można tu parafrazować kultowy tekst z „Dnia Świra” – „Kur…a szósty rok kadencji, uczysz się tego na kursach i na wizytach studyjnych i wszystko to jak krew w piach”. Z tegoż résumé mijającej kadencji ambitnego (a wiadomo, że nie ma nic gorszego niż ambicja ludzi ponad ich własne zdolności) wiceprezydenta można jednak wyciągnąć coś naprawdę wartościowego. Chodzi mianowicie o zdanie: „Politycy mogą mówić wszystko. Urzędnicy i eksperci muszą mówić prawdę”. Zaprawdę powiadam Wam: Dawid Wacławczyk jest politykiem. Coś mi się zdaje, że nie jest urzędnikiem i na stówkę nie jest ekspertem”
podpisano
Tony Soprano


