W raciborskim samorządzie od kilku miesięcy trwa intensywna dyskusja dotycząca reorganizacji miejskiej oświaty. W ostatnich dniach temat ponownie znalazł się w centrum uwagi za sprawą serii interpelacji złożonych przez wiceprzewodniczącego Rady Miasta Racibórz, Alana Wolnego.
Zdecydowana część pytań skierowanych do władz miasta dotyczy właśnie zmian w sieci placówek oświatowych. Wiceprzewodniczący zwrócił się m.in. . o przedstawienie liczby dzieci uczęszczających do szkół i przedszkoli w latach 2019–2025, z podziałem na poszczególne placówki. Kolejna interpelacja dotyczyła kosztów dostosowania budynków Szkoły Podstawowej nr 15 oraz Szkoły Podstawowej nr 18 do przyjęcia przedszkolaków z likwidowanych Przedszkoli nr 12 i nr 23. W pytaniach nie pojawiła się natomiast kwestia dalszego losu dzieci z pozostałych placówek objętych reorganizacją.
Składanie interpelacji nie musi oznaczać, że radny nie posiadał wcześniej informacji lub że były one celowo ukrywane. Może chodzi o uzyskanie oficjalnych, pisemnych danych lub doprecyzowanie informacji, które pojawiały się w trakcie wcześniejszych dyskusji?
Wątpliwości budzi jednak moment, w którym pytania zostały złożone. Dziwi także fakt, że o takie dane pyta radny tego samego klubu i osoba, która z racji zajmowanego stanowiska wiceprzewodniczącego powinna być zorientowana w planach oświatowych.
Już podczas styczniowej sesji rady mają zapaść ostateczne decyzje dotyczące zmian w oświacie, a część informacji, o które pyta wiceprzewodniczący, może nie być przygotowana na czas.




