W ubiegły czwartek protestujący rolnicy odwiedzili biuro parlamentarzystki Gabrieli Lenartowicz. Przynieśli w prezencie zieloną farbę i słoik gnojówki.
Odbyłam bardzo dobre, merytoryczne spotkanie z rolnikami, którzy odwiedzili moje biuro poselskie w ramach ogólnopolskiej akcji protestacyjnej rolników. Nie było to ani pierwsze, ani ostatnie moje spotkanie, dotyczące tej ważnej grupy. Sama mieszkając na terenach o wysokiej kulturze rolnej, spotykam się z ich problemami na co dzień. Jestem przekonana, że po spotkaniu możemy wyjść z przeświadczeniem, że zgadzamy się w większości ważnych kwestii, których dotyczy protest.- informuje Gabriela Lenartowicz.
Są to przede wszystkim:
-
wzmacnianie działań organizacyjnych i dyplomatycznych w Brukseli, w celu uszczelnienia granicy UE i jej kontroli przed nieuczciwą konkurencją i stosowanymi, zwłaszcza przez Rosję i Białoruś dumpingowymi cenami.
-
wspieranie mądrych i systemowych regulacji prawnych, które ustabilizują rynek i zapobiegną kryzysom i zabezpieczą, zwłaszcza te rodzinne i wielopokoleniowe gospodarstwa rolne.
-
intensyfikacja działań w celu rozwiązania problemu zboża zalegającego w magazynach.
-
negatywnej oceny aktywności obecnego komisarza ds. Rolnictwa Janusza Wojciechowskiego z PIS i polityki poprzedniego rządu w negocjacjach z Unią.
Przedstawiłam obecne działania rządu w zakresie rozmów ze stroną ukraińską na temat uregulowania handlu produktami rolnymi, oraz działań ministerstwa rolnictwa w celu zmiany szkodliwych dla rolnictwa rozwiązań, zawartych w Zielonym Ładzie.
Rolnicy stwierdzili, że niecierpliwie czekają na rezultaty działań rządu w Brukseli i ostateczny kształt proponowanych przez KE regulacji.
Nasza rozmowa nie ograniczała się tylko do tego, rozmawialiśmy też odnawialnych źródłach energii, ułatwieniach dla rolników, m.in.w fotowoltaice i konieczności poprawienia regulacji dotyczących biogazowni.- relacjonuje spotkanie Gabriela Lenartowicz.
Ważną sprawą jest też kwestia dostępu do dzierżawy ziemi w celu poprawienia produktywności gospodarstw rolnych. Od dłuższego czasu jestem zaangażowana w te kwestie.
Co mnie ucieszyło, to to, że dzielimy obawy dotyczące wpływów rosyjskich na politykę globalną i tak zwanych „eurosceptyków”, których celem jest skłócenie społeczeństwa i robienie kampanii na plecach protestujących rolników. Podzieliliśmy też opinię o korzystnych aspektach obecności Polski w UE.


