Rada Powiatu Raciborskiego nie wystosuje apelu do NFZ w sprawie szpitala

Wydaje się, że trwająca od blisko dwóch miesięcy batalia o wypłatę pieniędzy dla raciborskiego szpitala za usługi medyczne wykonane w 2024 roku dobiegła właśnie końca. W trakcie wczorajszej (15.04) sesji Rady Powiatu w obszernym wystąpieniu mówił o tym dyrektor Szpitala Rejonowego im. dr Rostka, Ryszard Rudnik.

Dyrektor zaczął od wyjaśnienia, czym w kontekście pracy szpitala są zobowiązania.

Mówimy o nadwykonaniach. Jeśli chodzi o zakres nielimitowany, to zostały one rozliczone w pełnym zakresie, natomiast w zakresie limitowanym mieliśmy dużo świadczeń i nierozliczone pozostało 1,6 mln złotych, odnośnie czego spisaliśmy ugodę – tłumaczył dyrektor Rudnik.

Powyższa kwota wynika z nadwykonań w zakresie endoprotezoplastyki stawu biodrowego i kolanowego (plan NFZ zakładał wykonanie zabiegów wartych 3,24 mln, wykonano ich za 7,75 mln, ugoda objęła 1,4 mln złotych) oraz zabiegów jaskry (plan zakładał 15 tys. zł, wykonano zabiegów na blisko 0,5 mln, ugoda objęła blisko 200 tys. zł).

To nie jest tak, że Fundusz musi nam te zamówienia zapłacić. Jeśli mówimy o zakresie limitowanym, to nasza umowa opiewa na określoną kwotę, i do tej kwoty Fundusz jest zobowiązany do zapłaty. To, co robimy powyżej tego limitu, to jest w pewnym sensie nasze ryzyko, które podejmujemy, wykorzystując nasze możliwości i sprzęt. Ale nie mamy żadnej podstawy prawnej do tego, by zmusić płatnika, żeby nam te pieniądze zapłacił. Nie powstaje zatem żadne zobowiązanie Funduszu Zdrowia do tego, żeby nam te pieniądze zapłacić. Nigdy nie było tak, że te wszystkie świadczenia były zapłacone – dodawał dyrektor.

Ryszard Rudnik odniósł się również do pojawiających się w przestrzeni medialnej komentarzy sugerujących, że szpital został okradziony.

Nikt szpitalowi nic nie ukradł. Myślę, że używanie tego typu określeń nie służy negocjacjom prowadzonym w NFZ. Apelowałbym o to, by nieco rozsądniej postępować, pracujmy wspólnie, nie obrażajmy instytucji, które z nami współpracują – dodawał dyrektor.

Dyrektor Rudnik przytoczył również dane finansowe szpitali w okolicy.

Wszystkie szpitale mają ujemny wynik finansowy. Jeśli chodzi o zobowiązania, to placówka w Głubczycach ma do zapłaty 30 mln, Kędzierzyn-Koźle 32 mln, Rybnik 146 mln, Wodzisław Śląski 65 mln, Racibórz 19 mln złotych. Jeśli chodzi o zobowiązania wymagalne, to Kędzierzyn-Koźle ma 6,7 mln, Rybnik 53 mln, Wodzisław Ślaski 7,2 mln, Racibórz – 5 tys. zł, co wynika prawdopodobnie z błędów liczenia. Jeśli chodzi o kapitał: Głubczyce: – 18 mln, Kędzierzyn-Koźle: 1,3 mln, Rybnik: – 51 mln, Racibórz: prawie 117 mln złotych – wyliczał Ryszard Rudnik.

Na koniec dyrektor zaapelował do wszystkich obecnych na sali, aby zakończyć już dyskusję w tym temacie.

Nie ma drugiego szpitala w Polsce, który mógłby liczyć na tak duże wsparcie ze strony samorządu, jak nasza placówka – dodawał starosta Grzegorz Swoboda. Prowadzimy taką politykę, aby starać się racjonalnie wydatkować środki. Minione lata to wielomilionowe wydatki na modernizacje i zakup sprzętu. Mamy świetną kadrę i warunki, by to w pełni wykorzystać – podkreślał Grzegorz Swoboda.

Zestawienie danych o zobowiązaniach innych szpitali w okolicy skomentował obecny na sesji poseł Michał Woś.

Nie znajduję powodu do radości z tego, ze u innych jest gorzej, a u nas tak sobie. Od 2017 do 2023 roku wszystkie świadczenia nielimitowane i te wykonane ponad limit były zapłacone przez NFZ. To, że inne szpitale mają takie gigantyczne długi wynika z tego, że ich powiaty nie dokładają do nich milionów złotych, tak jak nasz powiat. Dając na jedną rzecz nie daje się na drugą. Szpital został okradziony, niezależnie od tego, co państwo mówią – grzmiał poseł Woś.

Poseł przypomniał, że władze powiatu wodzisławskiego wystosowały już do NFZ-u odpowiedni apel. Po chwili radni przystąpili do dyskusji nad projektem własnego apelu, dotyczącego zwiększenia kontraktu dla raciborskiego szpitala oraz pełnej refundacji wykonanych ponad limit świadczeń. Głos zabrał starosta Swoboda.

Jako Zarząd przygotowaliśmy również apel, ale nie wnosimy go pod obrady, gdyż dyrektor przekazał dane, które wyraźnie wskazują na to, że w ubiegłych latach, gdy sytuacja finansowa szpitala była znacznie gorsza, nie podnosiliśmy takiego apelu – mówił starosta.

Krzysztof Bajerski jak współautor głosowanego projektu uchwały omówił wprowadzone do dokumentu autopoprawki, związane z jego rozmową z dyrektorem Rudnikiem. Z kolei radny Szymon Bolik skomentował cała zaistniałą sytuację.

Mam takie wrażenie, że dano nam w zarząd szpital, ale nie dano nam tyle pieniędzy, żebyśmy mogli sami nim zarządzać, i musimy uciekać się do dużej polityki, po czym mamy takie mierzenie się zapaśników na tej sali – mówił radny Bolik.

Ostatecznie uchwała nie została zaakceptowana przez radnych – za jej przyjęciem głosowało 9 z nich, 12 było przeciw, nikt nie wstrzymał się od głosu.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

Popularne w tym tygodniu

Tematy

spot_img

Powiązane

Kategorie

spot_imgspot_img