Nasza obywatelska matura
Dobiega końca długa kadencja samorządu terytorialnego. Niebawem zdecydujemy komu powierzymy przyszłość naszej małej ojczyzny na nadchodzące kolejne pięciolecie.
W poprzednich wyborach, znużeni już dwunastoletnim panowaniem Mirosława Lenka i jego ekipy, a pewnie też uwiedzeni obietnicą, że „Racibórz może być wielki” , urząd prezydenta naszego miasta powierzyliśmy Dariuszowi Polowemu, który takie perspektywy przed nami roztaczał.
Minęło ponad 5 lat i rzeczywistość okazuje się zgoła inna.
Oceniając mijający czas rządów Dariusza Polowego można odnieść nieodparte wrażenie, że najważniejszym celem jego samorządowej misji była reelekcja. Od początku kadencji trwa bowiem permanentna nachalna kampania wyborcza . Niemal od samego rozpoczęcia urzędowania prezydent Polowy oblepia miasto swoimi wizerunkami informując przy okazji, że coś popiera, za coś dziękuje, na coś zaprasza, że coś załatwił (co potem okazywało się bujdą na resorach) itp. Czasem dolepiał zdjęcia swoich partyjnych kolegów robiąc im wyborczą reklamę. Wszystko za nasze pieniądze. I tu trzeba przyznać, że był w tej propagandzie konsekwentny i skuteczny. Pozostałe kwestie, istotne dla całej raciborskiej wspólnoty, schodziły na dalszy plan i były realizowane według zasady „jak się uda”. Niestety na ogół się nie udawało.
Nie udało się zbudować zapowiadanego szumnie niemal od początku kadencji sztucznego lodowiska. Najpierw D. Polowy swoją nieudolność przypisał wiceprezydentowi Michałowi Ficie i wywalił go z urzędu, a potem przez kilka lat zapraszał raciborzan na łyżwy mamiąc swoją obietnicą, która go niestety przerosła. Dzisiaj zamiast lodowiska mamy procesy sądowe z wykonawcą i perspektywę milionowych kar oraz odszkodowań.
Spektakularną demonstracją nieudolności prezydenta i jego ekipy był, a w zasadzie ciągle jest, trwający od kilku lat remont ulic Bosackiej i Rybnickiej, w wyniku którego zafundowano nam gigantyczny paraliż komunikacyjny.
Nie udała się też rewolucja kadrowa w urzędzie miasta, która jedynie doprowadziła do przyrostu około 20 nowych etatów.
Marnotrawstwo publicznych – czytaj: „ naszych pieniędzy”, to szczególna specjalność Dariusza Polowego.
Jego bezprawne czystki kadrowe w Urzędzie Miasta kosztowały tę instytucję, czyli nas podatników, ponad ćwierć miliona złotych, a koszty te nadal rosną i należy mieć nadzieję, że dopiero nowa władza tę lawinę zatrzyma, a D. Polowego dokładnie rozliczy.
Innym przejawem skuteczności niszczycielskiej D. Polowego jest dewastacja miejskiego składowiska odpadów, na które ciągle zwozi się z całej niemal Polski : z Pruszkowa, Skierniewic i Bóg wie jeszcze skąd, dziesiątki tysięcy ton!!! obcych śmieci zasypując miejsce, które miało nam służyć jak najdłużej i zapewniać niskie opłaty za bezpieczną utylizację naszych odpadów . Straty z tego tytułu można dzisiaj liczyć w miliony złotych.
Dla prezydenta Polowego od samego początku nie miało to jednak najmniejszego znaczenia podobnie jak uciążliwości odorowe, jakich doświadczają mieszkańcy Brzezia. Uznał, że jak zwali winę na firmę „ Empol” to problem sam się załatwi. Nie tylko się nie załatwił , ale jeszcze kolejne wyroki sądowe, w sprawach spornych z tą firmą, kosztują budżet naszego miasta setki tysięcy złotych .
No cóż, prezydent nie musi się tym przejmować, wszak to nie jego pieniądze.
O swoje natomiast D. Polowy umie skutecznie zabiegać i sprytnie doić miejską kasę czego jaskrawym przykładem jest świadczenie przez siebie usług przewozowych z wykorzystaniem swojego prywatnego samochodu i wożenie samego siebie na wyjazdy podobno służbowe. Jak ustaliła, w wyniku kontroli, Komisja Rewizyjna Rady Miasta, mając w urzędzie do osobistej dyspozycji samochód służbowy z kierowcą na etacie, w ciągu 13 miesięcy roku 2021 i 2022 prezydent na 64 wyjazdy – 58 dobył prywatnym samochodem i wypłacił sobie z tego tytułu z kasy urzędu 26 tysięcy złotych. Taki lokalny „Uber-Polowy Taxi” za nasze pieniądze – 2 tysiące zł miesięcznie do pensji. Ładna sumka. W jakim celu jeździł nie udało się komisji ustalić, bo Dariusz Polowy na to pytanie nie udzielił wyjaśniającej odpowiedzi. Widać model dodatkowego zarobkowania, wypracowany przez europosła PiS – Ryszarda Czarneckiego, udało się przenieść na raciborski grunt. Na szczęście na mniejszą skalę. Z wspomnianego protokołu wynika, że zastępcy D. Polowego postępowali podobnie.
Można w pewnym sensie zrozumieć chęć uzupełnienia swoich przychodów, w sytuacji gdy Rada Miasta nie jest skłonna sowicie wynagradzać za bezradność i indolencję, ale pracownicy samorządowi mają w tej materii ograniczenia ustawowe, które powinni respektować gdy ich osobisty moralny system wartości pozbawiony jest niezbędnych hamulców.
Kończy się panowanie władz naszego miasta, a Dariusz Polowy, który zapowiada walkę o następną kadencję powinien najpierw rzetelnie rozliczyć się ze swojej służby publicznej na rzecz mieszkańców – ze swoich dokonań, ale też z zaniedbań i nieudanych działań, za które musimy i będziemy musieli wszyscy płacić.
Mój nieodżałowany ksiądz proboszcz, gdy prowadził rozważania o grzechu i przebaczeniu, zawsze przytaczał stare i pouczające przysłowie: „Nie może być grzech zgładzony, kiedy wziątek nie zwrócony”.
Takie to przesłanie dedykuję panu prezydentowi Polowemu, którego znam od ponad 30-tu lat, nie żywię do niego jakiejkolwiek, jako człowieka, osobistej niechęci i z całego serca życzę mu pomyślności oraz wielu osiągnięć w przyszłości, a mojemu Raciborzowi, który niestety wielkim się nie stał, oraz jego mieszkańcom – abyśmy losy naszego miasta powierzyli innej, uczciwej, znacznie bardziej kompetentnej i wiarygodnej osobie.
Wybory, szczególnie samorządowe, to swoisty egzamin z naszej odpowiedzialności za wspólnotę – to matura z obywatelskiej dojrzałości. Za kilkanaście dni okaże się czy potrafiliśmy ją zdać.
Andrzej Markowiak
Prezydent Raciborza w latach 1994 – 2001


