Między 13 a 21 września tego roku w japońskim Tokio rozgrywane będą jubileuszowe, 20. Mistrzostwa Świata w Lekkoatletyce. Raciborzanie z pewnością będą w trakcie tych zawodów śledzić występy raciborzanki, Justyny Święty-Ersetic, z którą rozmawiamy na nieco ponad 2 tygodnie przed startem zawodów.
W miniony weekend cieszyła się pani z wywalczenia kolejnego tytułu Mistrzyni Polski. To był udany występ?
Powiem szczerze, że po tych Mistrzostwach nie czuję się do końca usatysfakcjonowana. Do tej pory z każdych Mistrzostw Polski, w których startowałam, przywoziłam do Raciborza medal. Fajnie, ze znowu wskoczyłam na najwyższy stopień podium, i jest to budujące, aczkolwiek mam nadzieję, że rezultat, który osiągnęłam, jest do poprawy w trakcie Mistrzostw Świata.
Za panią już tegoroczne halowe Mistrzostwa Europy w marcu, Mistrzostwa Polski przed tygodniem, wkrótce Mistrzostwa Świata – intensywny rok?
W tym roku zaliczam taką ciągłą sinusoidę. Raz jest super, i zaczynam się bardzo ekscytować tym bieganiem, a chwilę później coś sprowadza mnie do parteru. Nie do końca wszystko układa się tak, jak bym sobie życzyła, ale są przebłyski. Hala była dla mnie udana, wejście w sezon letni – rewelacyjne, zaliczyłam najszybszy bieg w sztafecie, jaki do tej pory udało mi się osiągnąć. Nabrałam głodu rywalizacji, odpoczęłam trochę od startów, na nowo się podbudowałam, i wierzę, że oddam dobre biegi w czasie Mistrzostw Świata.
Jak w takim razie będą wyglądać ostatnie przygotowania do starów?
Zostało mi kilka dni w domu, a w poniedziałek już wyruszamy na zgrupowanie aklimatyzacyjne, do miejscowości, w której przygotowywałam się do Igrzysk Olimpijskich, i wówczas forma zwyżkowała, więc liczę, że i teraz tak będzie. Będziemy tam ok. tygodnia, i stamtąd pojedziemy prosto na Mistrzostwa Świata.
Wiadomo, że sportowiec na zawody jedzie po medal. Jak ocenia pani szanse medalowe zarówno indywidualnie, jak i w sztafecie?
Myślę, że największe szanse w tym roku upatrujemy w sztafecie Mix. Podczas Drużynowych Mistrzostw Europy osiągnęliśmy świetny rezultat, pobiliśmy rekord kraju, na pewno tam są największe nadzieje, ale zobaczymy, to jest tylko sport, wszystko się może zdarzyć. Chciałabym się dobrze pokazać w biegach indywidualnych, ale jestem realistką, i medal chyba jest poza zasięgiem, ale na pewno będę walczyła o dobre rezultaty.
Na koniec pytanie, czy udaje się połączyć tak intensywne życie sportowca z obowiązkami radnego miejskiego?
Ja jestem raczej perfekcjonistką, i jak coś robię, to staram się to robić „na maxa”. Tutaj nie zawsze mi się to udaje, bo fizycznie nie zawsze jestem na miejscu, czasami nie udaje mi się przyjść na posiedzenia. Ale niedawno jeden z radnych był zaskoczony, że pojawiam się tak często. Mam nadzieję, że uda mi się zrealizować coś w aspekcie sportowym, bo bardzo mi na tym zależy, i chciałabym ożywić miasto, żebyśmy znowu mieli okazję spotkać się w trakcie zwodów czy pikników sportowych.





