O problemie w trakcie wczorajszego spotkania powiatowej Komisji Edukacji, Zdrowia i Spraw Społecznych opowiadały Adrianna Porębska, Lucyna Florek i Beata Grażdankin, reprezentujące rodzinną pieczę zastępczą. Zaapelowały one do radnych o pochylenie się nad wysokością wynagrodzeń dla osób prowadzących rodzinne domy dziecka i rodziny zastępcze.
W przeciągu ostatnich trzech lat sytuacja finansowa rodzin zastępczych diametralnie się pogorszyła. W 2023 roku zabrano Rodzinnym Domom Dziecka stopniowanie wynagrodzenia. Przyjęcie trójki dzieci czy ósemki dzieci jest praktycznie tak samo wynagradzane. Kiedyś było to w ten sposób, że za każde dziecko były dodatkowe pieniążki, teraz, niestety, mamy takie same wynagrodzenia – wyjaśniała podczas obrad komisji Adrianna Porębska.

Zasady wynagradzania przedstawicieli rodzin zastępczych reguluje ustawa. Na wypłatę składają się świadczenie w wysokości 1361 zł miesięcznie w rodzinie zastępczej niezawodowej, zawodowej lub rodzinnym domu dziecka (899 zł miesięcznie w rodzinie zastępczej spokrewnionej), do tego świadczenie ustawowe, ewentualny dodatek dla dziecka z orzeczoną niepełnosprawnością, i wynagrodzenie. O wysokości tego ostatniego decyduje odpowiedni samorząd, jednak nie może ono być niższe niż 4567,44 zł (dla rodzinnych domów dziecka to 5124,40 zł). Panie zwracały uwagę, że kiedyś powiat raciborski oferował jedną z wyższych kwot w regionie. Dziś jest zupełnie inaczej.
W porównaniu do ościennych powiatów zarabiamy najmniej. Nie mamy dodatku stażowego, nie mamy dofinansowania do samochodu, do paliwa, do niczego. Odnosimy wrażenie, że nasz powiat faworyzuje pieczę instytucjonalną nad rodzinną. Wychowawca w placówce od stycznia zarabia więcej niż my. Chcemy po prostu godnie żyć i godnie zarabiać – dodawała Adrianna Porębska.
Radni przez kilkadziesiąt minut dopytywali o szczegóły systemu wynagradzania osób prowadzących rodzinne domy dziecka i rodziny zastępcze.
Nie udzielimy państwu dziś deklaratywnej odpowiedzi, bo nie ma z nami m.in. pana starosty, a problem wymaga dużego przeanalizowania. Jak najbardziej, te argumenty, które podnosicie, są godne tego, aby o nich rozmawiać. Przygotujemy z dyrektorem PCPR-u analizę ewentualnego dofinansowania. To, co mogę zadeklarować to to, że weźmiemy to pod uwagę – skomentowała wicestarosta Ewa Lewandowska.

Wychodzimy z nadziejami i przekonaniem nawet, że nasza pozycja zostanie doceniona, i ktoś weźmie pod uwagę wkład naszej pracy, naszego czasu i naszego życia w to, co robimy – dodawała po wyjściu z sali obrad Lucyna Florek.










































Nikt rodzin zastępczych nie pyta ile czasu poświęcają swoim podopiecznym, a warto by było się nad tym zastanowić. Jak walczymy o każdego dzieciaka o jego rozwój i wzrost. To nie jest 8 godzin dziennie tylko 24/7 a może nawet i więcej bo w RZ czas jest z gumy.
Niektórzy radni żyją w przeświadczeniu że rodziny zastępcze pracują 8 godzin i szychta, a potem to niby kto się opiekuje dziećmi. W pieczy instytucjonalnej pracownik wyrobi godziny i do domu. A my dalej pracujemy z dziećmi. Piecza instytucjonalna wszystko otrzymuje z góry (samochody, paliwo do nich, pralki, suszarki kuchnie itd). A my wszystko za swoje, i co tu porównywać.