Raciborski szpital ma lekarzy, sprzęt i warunki do leczenia pacjentów. Po zakończonej termomodernizacji poprawiło się także zaplecze placówki. Problem jest gdzie indziej – brakuje pieniędzy z Narodowego Funduszu Zdrowia za świadczenia, które szpital już wykonał. O sytuacji mówił podczas wtorkowej sesji Rady Powiatu Raciborskiego dyrektor Szpitala Rejonowego w Raciborzu Ryszard Rudnik.
Z jego wypowiedzi wynikało, że placówka mogłaby wykonywać kolejne zabiegi. Lekarze są gotowi do pracy, sprzęt jest dostępny, a pacjentów nie brakuje. Kłopot zaczyna się wtedy, gdy za wykonane świadczenia pieniądze z NFZ nie wpływają na czas.
Dla szpitala to bardzo konkretne obciążenie. Zabieg został wykonany, pacjent otrzymał pomoc, ale placówka nadal czeka na zapłatę. Tymczasem wynagrodzenia pracowników, leki, materiały medyczne, energia i codzienne funkcjonowanie szpitala wymagają bieżącego finansowania.
To szczególnie istotne w sytuacji, gdy raciborska lecznica ma możliwości, by przyjmować i leczyć więcej pacjentów. Nie chodzi więc o brak lekarzy czy brak sprzętu. Barierą staje się finansowanie. W ostatnim czasie szpital przeszedł również dużą termomodernizację, która ma ograniczyć koszty utrzymania budynków i poprawić warunki zarówno dla pacjentów, jak i personelu. Inwestycje infrastrukturalne nie rozwiązują jednak problemu płynności finansowej, jeśli środki za wykonane leczenie wpływają z opóźnieniem.
Słowa dyrektora Ryszarda Rudnika pokazują, że dziś jednym z najważniejszych problemów placówki nie jest gotowość do leczenia, lecz zapewnienie pieniędzy za świadczenia już wykonane. Bo lekarze mogą leczyć, sprzęt może pracować, a pacjenci mogą trafiać na zabiegi. Szpital musi jednak mieć pewność, że za tę pracę otrzyma należne środki.




