sobota, 24 stycznia, 2026
-0.1 C
Racibórz

Kulisy Władzy okiem czytelnika

Kulisy Władzy

Nie wiem kto komu udzielał poparcia w II turze wyborów w 2018 roku, fakt faktem, prezydentem Raciborza została postać nieznana szerokiemu gronu, powiązana jak głosiły lokalne plotki, z upadłym biznesem.

No i zaczęło się urzędowanie” zamkniętych drzwi’.

Zamknięty w przestrzeni swego gabinetu pan prezydent nie wpuszczał pracowników, pod pretekstem wiecznego braku czasu, a na uzgodnienia rozmaitych spraw pracownicy czekali tygodniami. Za sprawami stali petenci, którzy również tygodniami nie mogli się doczekać załatwienia swoich wniosków .

Wszystko w ramach zapowiadanej „ DZIESIĄTKI „ Dariusza Polowego – „ pkt. 6 traktowanie mieszkańców jak szanowanych klientów administracji , a nie jak petentów”.

 

Ta „ Dziesiątka ” przewijała się przez całą pięcioletnią kadencję. Jak bardzo się przewijała ? Oto tylko kilka przykładów:
  • „Budowa portu na Odrze” – cieszymy się z wreszcie żeglownej Odry
  • „Maksymalizacja działań prowadzących do szybkiego powstania drogi Racibórz – Pszczyna” – przez 5 lat nie zrobiono nawet projektu kolejnego odcinka tej drogi, za to ochoczo promował się Pan Prezydent na pierwszym odcinku będącym w istocie sukcesem poprzedniej ekipy.
  • „Budowa nowych mieszkań” – poza budynkami na ul. Łąkowej, będących pomysłem sprzed kadencji „Dziesiątki” nie wymyślono nic.
  • „Nowe tereny inwestycyjne” – przez pięć lat nie wdrożono pomysłu poprzedników, prowadzącego do wytyczenia kolejnej nowej strefy aktywności gospodarczej przy ul. Mikołowskiej.
  • „Usprawnienie bezpieczeństwa na drogach” – zupełny brak koordynacji terminów remontów dróg – przez pół roku równoległe zamknięcie kilku ulic, zwłaszcza wylotowych z miasta, powodujące kompletne jego zakorkowanie.
  • „Działki dla młodych” – owszem, przygotowane przez poprzedników Koszalińska (sprzedano resztę), Chorwacka, Grecka – maksymalne przeciąganie prawie gotowych działek do zbycia. Nowych lokalizacji brak.
  • „Rewitalizacji Parku Jordanowskiego” – a jakże, uroczyste przecięcie wstęgi na otwarcie – sukces poprzedników.
Wiele tych obietnic można by wymieniać, ale o jednym sukcesie nie wypada nie wspomnieć.

Takim mianowicie, że urząd stał się rekruterem dla oddanych sercem, nie zawsze kompetentnych rzeszy nowych ludzi. Zatrudnienie wzrosło statystycznie ponad 10%, ale tylko statystycznie, bo np. w gospodarce nieruchomościami prawie o 50 %. Nowi wierni pracownicy byli sowicie wynagradzani wg, nie jakiś tam obowiązujących poprzednio regulaminów wynagrodzeń i awansów, ale według stopnia wierności i stopnia wprawiania pana prezydenta w dobry nastrój. Im bardziej tym więcej.

Stara doświadczona kadra została wyrzucona na bruk, często bezpodstawnie, co później potwierdziły sądy, a mieszkańcy ze swojej kieszeni zapłacili dziesiątki tysięcy za fanaberie kadrowe pana prezydenta. Zapłacili także blisko 30 tysięcy za jego warszawskie delegacje, pomimo pozostającego na stanie urzędu samochodu służbowego z kierowcą.

Bo wszystko musiało odbywać się w wielkiej tajemnicy. W tajemnicy odbierano naczelnikom prawo do podpisywania decyzji, a przyczynkiem do tego było np. wydanie prawnie legalnej, pozytywnej decyzji na rzecz osoby, której Pan Prezydent lub jego zastępca nie lubił ( co wyraźnie artykułował).

W tajemnicy opłacano sekretarza, zwolnionego a później przez sąd przywróconego do pracy, któremu odebrał pan prezydent wszystkie kompetencje, poza nazwą stanowiska.

W to miejsce utworzył stanowisko wiernego naczelnika wydziału organizacyjnego, w istocie dublującego zakres czynności sekretarza. No i wypłaty były dwie. Niechciany sekretarz to jedna, a naczelnik, sekretarz-dubler druga.

Sprawa niegospodarności w tym przedmiocie zawisła przed prokuraturą. Wyniku jeszcze nie ma.

Inne przejawy niegospodarności, jak wynika z kontroli RIO dotyczyły używania przez władze nieaktualnych kart płatniczych, przekraczania zaplanowanych w budżecie wydatków, podpisywania umów na inwestycje bez zabezpieczenia finansowego czy niepłacenia rachunków firmie śmieciowej, a w konsekwencji groźba wysokich kar z tego tytułu.

Choć to niewiarygodne taka jest powszechna praktyka w urzędzie.

Większość spraw gospodarczych o których piszę znam autopsji, jako osoba, do czasu odejścia z tej pracy, nadzorująca przez wiele lat gospodarkę nieruchomościami miejskimi, oraz jako współpomysłodawczyni wielu projektów inwestycyjnych z wykorzystaniem ziemi gminnej.

Moje doświadczenie pozwala mi stwierdzić, że gmina potrzebuje prezydenta z wizją, szacunkiem dla mieszkańców, otwartego na nowe pomysły i propozycje, wreszcie szukającego płaszczyzn porozumienia .

Nie może nim być osoba bezkompromisowa, gardząca ludźmi, kreująca zasadę, że człowiek powinien pracować za miskę ryżu.

Trudno więc poprzeć obecnego prezydenta i jednocześnie kandydata na ten urząd, gdy miasto potrzebuje kierunku, w którym będzie się rozwijać spokojnie i bez afer i transparentnego wydawania naszych pieniędzy. Idealny kandydat powinien być samorządowcem z krwi i kości, gwarantującym kulturę, wiedzę, pomysł, szacunek do ludzi i gospodarność.

Zachęcam zatem do uważnego przyjrzenia się kandydatom i dokonania przemyślanego i świadomego wyboru. Jest wśród nich osoba dużego formatu, przez większość życia związana z samorządem, z wielkim doświadczeniem w prowadzeniu inwestycji, miejskich, wiedząca jak zapewnić rozwój Raciborza.

Ja oddam swój głos na Jacka Wojciechowicza.

W interesie nas wszystkich leży bowiem, żeby nasz pełnomocnik, zarządzający w naszym imieniu wspólnym majątkiem robił to w sposób racjonalny, efektywny społecznie i gospodarczo.

 

Elżbieta Sokołowska
Racibórz marzec 2024

 

materiał nadesłany

Popularne w tym tygodniu

Tematy

spot_img

Powiązane

Kategorie

spot_imgspot_img