niedziela, 25 stycznia, 2026
-0.9 C
Racibórz

Kto zapłaci za darmową komunikację?

Podczas poniedziałkowej Komisji Budżetu Rady Miasta pojawiło się sporo pytań  w części wolnych wniosków.

Jako pierwszy głos zabrał Radny Piotr Klima, który co prawda wniosek skierował do nieobecnego prezydenta Dariusza Polowego, reprezentowanego podczas komisji przez zastępcę Dominika Koniecznego.

 – Chciałem prosić pana prezydenta, aby na sesji przedstawił nam sprawę billboardów, które tak bardzo absorbują naszą uwagę i mieszkańców. Z jakich środków były projektowane, wykonane, i montowane, kto płaci czy Urząd Miasta, czy spółki miejskie, czy inne podmioty? Czy są sponsorzy, jeżeli tak to jakie i w jakiej kwocie. Czy to były środki własne. Myślę, że to jest bardzo istotne, ponieważ przewija się w tej chwili dyskusja bardzo poważna o tym, że pan Polowy jako prezydent kłamie po raz kolejny. W swoich fantastycznych informacjach o tym co zrobił w kadencji jest bardzo dużo nieścisłości, nieprawd i oszustw. Chyba nie chcemy mieszkać w mieście, gdzie jesteśmy ciągle okłamywani.

Warto podkreślić, że wówczas jedyny z włodarzy obecnych na sali – wiceprezydent Dominik Konieczny opuścił na chwilę posiedzenie. Oczywiście nie umknęło to uwadze radnego Klimy, który z rozżaleniem dodał, że temat wiceprezydenta nie obchodzi, widocznie za mało pieniędzy zarabiają zastępcy, by słuchać takiego radnego jak Klima. Wspomniał, że to co będzie się działo w najbliższych tygodniach w związku z kampanią wyborczą to będzie jeden wielki szał kłamstw i oszustw.

Głos zabrał także przewodniczący Rady Miasta Marian Czerner, który zapytał o środki za obiecaną bezpłatną komunikację. Wiceprezydent odpowiedział, że była już dyskusja na ten temat i pełna informacja w tym zakresie została przedstawiona i przekazana.

Zatem radny Czerner, nie czując się usatysfakcjonowany odpowiedzią zapytał ponownie „Skąd środki na to zadanie?”. Należy przypomnieć, że podczas uchwalenia budżetu, Rada odrzuciła projekt darmowej komunikacji, ściągając z budżetu 1,2 mln zł.

„Z budżetu miasta, nie wiem skąd takie dziwne pytanie, wszystko jest płacone z budżetu miasta” – odpowiedział zastępca prezydenta D. Konieczny.

Tutaj już głos zabrał Przewodniczący komisji Radny Mirosław Lenk, wspominając, że de facto była obszerna dyskusja na ten temat.

„Nie ma nic nadzwyczajnego w tym, ze wprowadza się bezpłatną komunikację, co by to nie oznaczało, bo przecież bezpłatnej komunikacji nie ma. Za komunikację zbiorową zapłacą wszyscy mieszkańcy. Nikt nie kwestionował próby ograniczenia korzystania z samochodów czy zmniejszenia smogu, ale domagaliśmy się jakiegoś planu. Bezpłatna komunikacja nie oznacza, że Lenk nie zapłaci za bilet. Nie mam w tej chwili warunków do tego, by z niej korzystać. Musiałbym się dostosować do autobusów, a to chyba jednak komunikacja zbiorowa powinna się do mnie dostosować, by mnie zachęcić aby ten samochód zostawić. Mówiliśmy też o tym, że Miasto powinno przygotować program ograniczeń, bo żeby zachęcić do korzystania z komunikacji zbiorowej nie znaczy tylko powiedzieć, że możecie jeździć za darmo, należy również pokazać, że nie opłaca się jeździć samochodem. Nauczeni jesteśmy po bułki jechać 25 metrów, taką mamy naturę.” – powiedział były włodarz.

Przewodniczący komisji stwierdził również, że brak wolnych miejsc parkingowych lub droższe parkowanie zmusiłoby go do myślenia o tym, czy nie warto by było przyjechać np. rowerem. Dodał, że utrzymując nadal darmowy parking przy pl. Długosza, mieszkańcy  będą woleli przyjechać na rynek własnym samochodem niż bezpłatną komunikacją miejską.

Chodziło o analizę, że bezpłatna komunikacja wiąże się z szeregiem innych działań, które będą skutkowały tym, by mieszkańcy zrezygnowali z prywatnych samochodów na rzecz zbiorowej komunikacji.

Miasto nie przedstawiło radzie żadnego programu związanego z wprowadzaniem bezpłatnej komunikacji. Dla mnie sprawa jest prosta, mija 5 lat kadencji, prezydent zobowiązał się w kadencji, że wprowadzi bezpłatną komunikacje i o to na koniec kadencji ją wprowadza. Rada mu się postawiła, więc prezydent poszedł w kierunku zarządzenia. Ma prawo, oczywiście. Są gminy, które wprowadzały zarządzenie prezydenta, jak np. Głuchołazy, ale o ile dobrze sprawdziłem tam było porozumienie między burmistrzem i radą. Nie było tego sporu jak u nas. Bo trzeba będzie przyjść do rady po środki, a rada znów może odmówić. Więc znów będziemy mieli fakturę, nakaz zapłaty i własnej spółce będziemy płacili z nakazu zapłaty. Chyba nie o tym, w tym wszystkim chodzi.  Było 5 lat, by to dokładnie przygotować, a robienie tego w tej chwili na samym końcu kadencji bez konkretnego planu to prowadzenie kampanii wyborczej za pieniądze podatnika. – wspomniał były włodarz.

Rzeczywiście można było się do tego konkretnie przygotować, wprowadzić realny plan walki ze smogiem. Może warto zamiast darmowej komunikacji zwiększyć częstotliwość kursów, bo jednak łatwiej podjąć decyzję o przejeździe samochodem, gdy na autobus musimy czekać godzinę lub dłużej.

Popularne w tym tygodniu

Tematy

spot_img

Powiązane

Kategorie

spot_imgspot_img