Dziś odbyła się konferencja prasowa w sprawie bardzo uciążliwego dla mieszkańców miasta tematu, jakim jest odór pochodzący z okolic miejskiego składowiska odpadów.
Posłanka Gabriela Lenartowicz oraz reprezentacja mieszkańców – Roman Majnusz, Adam Witecki, Wiesław Jacheć i Jerzy Rożnawski- spotkali się dziś z mediami, by nawiązać do kontroli Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska. W wyniku tej kontroli wyszło na jaw, że do Raciborza trafiają śmieci nie tylko z terenu naszej gminy, ale także z całej Polski.
Posłanka złożyła wniosek o przeprowadzenie kontroli ze względu na zagrożenie nie tylko środowiska, ale również zdrowia mieszkańców.
„Mieszkańcy obserwowali, że na składowisko wjeżdżają samochody spoza miasta, z oznaczeniem transgranicznym, ale przede wszystkim było przypuszczenie, że na składowisku składowane są odpady toksyczne, których nie obejmuje zintegrowane pozwolenie wydane przez Marszałka.” – wspomniała Gabriela Lenartowicz podczas konferencji.
Mieszkańcy sprzeciwiają się takim działaniom, podkreślając, że jest to niezgodne z umową społeczną. Obawiają się również, że wraz ze wzrostem temperatur smród powróci, jak to miało miejsce w poprzednim roku. Roman Majnusz podczas konferencji wspomniał, że nie działają z politycznych pobudek, a z powodu ogromnego problemu, który uprzykrza im życie i z którym nie mogą sobie poradzić. Podczas konferencji przedstawiono listę 350 mieszkańców sąsiadujących ze składowiskiem, którzy skarżą się na często występujący odór.
” Odnosimy wrażenie jako mieszkańcy, że w kwestii smrodu wszyscy wiedzą lepiej. Zarówno prezes RCR wie co dla nas, raciborzan jest najlepsze. Podobnie do tematu podchodzą władze miasta, a my ulegamy zbiorowej halucynacji. Nam od kwietnia zeszłego roku śmierdzi tak, że naprawdę nie potrafimy sobie z tym poradzić.” -wspomniał przedstawiciel mieszkańców podczas briefingu.
Mieszkańcy zarzucają obecnej władzy kłamstwo, ponieważ prezydent Dariusz Polowy w jednym z pism zaprzeczył przyjmowaniu śmieci z zewnątrz. Zarzucono również władzom blokowanie hermetyzacji, która powinna ograniczyć intensywność odoru. W całej umowie o partnerstwie prywatno-publicznym (PPP) z firmą Empol partnerem publicznym jest miasto, które jak twierdzą mieszkańcy, nie potrafi porozumieć się z partnerem prywatnym (Empol).
Posłanka wspomniała, że skoro władza nie podjęła stosownych działań w ostatnich miesiącach, by rozwiązać tak szkodliwy problem, to mieszkańcy powinni w najbliższych wyborach zadecydować sami, czy godzą się na zapełnianie naszego składowiska cudzymi odpadami.


