Decyzja zapadła. Od lipca raciborzanie zapłacą za odbiór śmieci 27 zł

Temat wysokości opłat za odbiór odpadów z terenu Miasta Racibórz zdominował wczorajsze (28.05) obrady Rady Miasta. Sprawa wybrzmiała już na samym początku obrad, gdy głos zabrała posłanka Gabriela Lenartowicz, opisując opracowywane przez rząd rozwiązania mające doprowadzić do zwiększenia efektywności systemów gospodarowania odpadami.

Związane są one m.in. z opłatami naniesionymi na produkt w związku z jego zagospodarowaniem (z tego będzie pokrywany koszt odzysku). To producenci mają przejąć odpowiedzialność za swój produkt po czasie użytkowania. Podobnie przyjęte jest rozporządzenie w sprawie opakowań, które też przełoży się na gospodarowania odpadami – chodzi o to, ile % materiałów musi pochodzić z recyklingu poprzednich materiałów. Ma to na celu obniżenie kosztów gospodarki śmieciowej – mówiła posłanka.

Tuż po niej na mównicy stanął poseł Paweł Jabłoński, który spytał, czy radni są gotowi podjąć decyzję, która sprawi, że pieniądze z jednej kieszeni trafią do innej – od mieszkańców do firmy EMPOL, bo do tego to, jego zdaniem, się sprowadza.

Odbieram to jako skok na kasę, bo przedstawione argumenty do tej pory mnie nie przekonały. Mam wrażenie, że tego przekonującego wyjaśnienia nie usłyszeliśmy – mówił poseł Jabłoński.

W dyskusji jako pierwszy głos zabrał radny Michał Fita, który przyznał, że był przeciwny pierwotnym wyliczeniom przedstawianym przez magistrat. Przyznał również, że nie rozumie, dlaczego nagle po kilku dniach udało się wypracować wersję z niższą kwotą dla przedsiębiorców. Radny przyznał, że nie ukrywa, że nie jest „za” poparciem tego projektu uchwały.

Do dyskusji włączył się również Dariusz Polowy, który zaznaczył, że wypowiada się jako przewodniczący klubu. Na oczach radnych dokonywał wyliczeń matematycznych, starając się udowodnić, że zestawienia przedstawiane przez autorów projektu uchwały nie uwzględniają skumulowanej nadwyżki, wypracowanej przez miejski system gospodarowania odpadami od 2015 roku.

Dostaliście państwo 11 stron z dokładnymi wyliczeniami. Wyliczenia przygotowane przez pana Polowego 6 lat temu mieściły się na jednej kartce. Wydaje się, że dane przekazywane przez nas nie są błędne, ale źle interpretowane – skomentował prezydent Jacek Wojciechowicz.

Ja sięgnąłem do początku tego systemu, ile wpłacili mieszkańcy, i ile wydaliśmy. I tu jest to ujęte przez wszystkie lata. Koniec końców wychodzi na to, że w naszym systemie mamy jeszcze 2 143 415,78 zł. To jest czysta matematyka – mówił radny Polowy. Wszyscy mamy świadomość, że przy tych stawkach za rok będziemy mieli nadwyżkę w systemie – dodawał.

Skarbnik Dariusz Holesz zwrócił uwagę, że podstawowym problemem jest brak w tych wyliczeniach planu wydatków. To właśnie tam ujmowane są w każdym roku kwoty nadwyżek wypracowane we wcześniejszych 12 miesiącach. Dlatego zestawianie danych dochodów i wydatków nie odzwierciedla funkcjonowania tego systemu.

Nadwyżkę musimy traktować nie jako dochód, ale jako przychód. W przeciwnym razie te same pieniądze księgowalibyśmy dwa razy. Pan również na przestrzeni lat stosował te zasady – podkreślał skarbnik.

Przez kilkadziesiąt minut trwała dyskusja między skarbnikiem, przewodniczącym i radnym Polowym o formie rozliczania systemowej nadwyżki. Zdaniem przewodniczącego i skarbnika, nadwyżka musiała być traktowana jako przychód. Prezydent Polowy przyznał rację, zaznaczając, że te kwoty nie były nigdy wpisywane w wykonaniu budżetu danej jednostki.

W takim razie Pan przez 5 lat źle wprowadzał te dane do budżetu, a my powieliliśmy ten błąd – zauważył skarbnik.

Tak było, taka była praktyka – przyznał Polowy.

Pojawiły się głosy, by uchwałę poddać konsultacjom RIO. Przewodniczący Mirosław Lenk zwrócił uwagę, że w tym roku system i tak się nie zrównoważy.

W tym roku potrzebujemy pieniędzy, by zrównoważyć wydatki. Nawet przy ukłonie władz miasta w stronę przedsiębiorców i obniżeniu wysokości podwyżki dla nich, będziemy potrzebowali już teraz pieniędzy – powiedział Lenk.

Jeżeli chodzi o ten rok, to zamkniemy go na minusie ok. 900 tys. złotych, zmiany dla przedsiębiorców to kolejne ok. 600 tys. złotych. Sposób liczenia pozostawmy sobie na czas poza sesją, a tych dwóch milionów już nikt z nas nie znajdzie – mówił prezydent Jacek Wojciechowicz.

Radny Henryk Mainusz przyznał, że dwa miliony złotych wskazane przez radnego Polowego wymagają odnalezienia i wskazania

Został nam deficyt, i musimy urealnić te opłaty, aby wyprowadzić ten stan na „0”, krótko mówiąc. W imieniu klubu deklaruję, że będziemy starali się dowieźć, gdzie te 2 miliony zostały wydane. A dziś proponowałbym podejść do sprawy rozważnie i wyjść na zero w tym roku budżetowym – mówi radny Mainusz.

Wychodzi na to, że prezydent Polowy, jeśli te wyliczenia okażą się prawdziwe, złożył doniesienie sam na siebie – przyznał prezydent Wojciechowicz.

Radny Polowy zasugerował, że omawiane dwa miliony widnieją obecnie w budżecie jako wolne środki.

Po blisko 4 godzinach obrad radni przystąpili do głosowania w tej sprawie. „Za” przyjęciem projektu uchwały było 11 radnych, 6 zagłosowało „przeciw”, 2 osoby wstrzymały się od głosu.

Oznacza to, ze od 1 lipca mieszkańcy Raciborza za odbiór posegregowanych odpadów zapłacą od osoby 27 złotych, a w przypadku odpadów niesegregowanych – 54 złote. W przypadku przedsiębiorców i instytucji ceny wzrosną o 45%. Pełną treść przyjętej wczoraj uchwały znaleźć można poniżej.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

Popularne w tym tygodniu

Tematy

spot_img

Powiązane

Kategorie

spot_imgspot_img