Rozmawiam ostatnio dość często z mieszkańcami ścisłego centrum Raciborza, ulic: Browarnej, Długiej, Kowalskiej, Rzeźniczej, Leczniczej, Solnej, Różanej etc. i stwierdzam, że pod latarnią jest najciemniej.
To rejon wieloletnich, nierozwiązanych problemów, piętrzących się coraz bardziej, coraz bardziej zauważalnych, ale wciąż niezauważonych. Obecna władza kierując się interesem politycznym i w trosce o utrzymanie władzy, swoje oczy zwraca w kierunku dzielnic miasta, które zamieszkuje bardziej przychylny jej elektorat i tam lokuje swoje mniej lub bardziej udane projekty oraz inwestycje. Niestety prezydent Polowy, zdaje się, że kompletnie zapomniał o ścisłym centrum i jego mieszkańcach. Wspólnoty mieszkaniowe od wielu już lat próbują negocjować z Miastem udostępnienie terenów sąsiadujących z kamienicami na stworzenie miejsc parkingowych dla mieszkańców, jednak sprawa kończy się na bezskutecznych rozmowach. To kompletny brak zrozumienia, a nawet koncyliacyjnej postawy.
Co więcej, zarządcy Raciborza zdają się dolewać oliwy do ognia, czego przykładem niech będzie próba zabrania kilku miejsc do parkowania na rogu ulic Różanej i Długiej na potrzeby Punktu Informacji Turystycznej Visit Racibórz prowadzonego przez prywatnego przedsiębiorcę. To już całkowite niezrozumienie problemu, a dla mieszkańców wręcz bezczelność. Na szczęście ludzie dotarli już do Jacka Wojciechowicza- kandydata na prezydenta miasta z nadzieją, że w razie wygranej uda się wreszcie rozwiązać ten i inne problemy mieszkańców centrum. Choć tu należy podkreślić, że przedstawiciele wspólnot takiej nadziei i cierpliwości mają już coraz mniej – za dużo im naobiecywano. Gdy udawało się spotkać z obecną władzą, prezydentem, wiceprezydentem, za każdym razem okazywało się, że #niedasię i już.
Mieszkańcy mają niby możliwość wykupienia abonamentów na parkowanie na poszczególnych okolicznych ulicach, ale… gdy wracają np. z pracy miejsca na tej objętej abonamentem często już są zajęte i muszą stanąć i zapłacić gdzie indziej. Gdzie tu sens i logika?
Wszystko, czego chcą mieszkańcy, to przekazania w zarząd terenów sąsiadujących z kamienicami, sami zaś deklarują zagospodarowanie miejsc parkingowych i zieleńców, część wspólnot nawet na własny koszt. Moim zdaniem jest przestrzeń do rozmowy i rozwiązania problemu.
Sytuacja w centrum jest jednak bardziej skomplikowana i to, co teraz napiszę, widać gołym okiem – 100 do 300m od raciborskiego rynku postępuje głęboka „amortyzacja” przestrzeni miejskiej. Miejskie drogi i chodniki zieją tu dziurami, ubytkami w kostce, poprzewracanymi krawężnikami i obrzeżami. Miejski bruk poprzerastał trawą i chwastem. Zieleńce i trawniki zdziczały, straszą krzaczorami, rachityczną trawą oraz bałaganem. Co więcej, to teren niebezpieczny. Wieczorem opanowany przez podejrzane towarzystwa, a co najgorsze, poza wszelką kontrolą miejskich służb. Niby na Długiej jest monitoring, ale do 22.00, bo do tej godziny „działa” tzw. Straż Miejska. Przypomina się piosenka Lecha Janerki „Strzeż się tych miejsc”…
Potrzebna jest szybka interwencja władz miasta i nareszcie dobra współpraca ze wspólnotami. Ten problem trzeba rozwiązać! Miejmy nadzieję, że tuż po wyborach nowy prezydent i Rada Miasta zajmą się opuszczonym centrum naszego miasta i przywrócą mu ostatecznie porządek i dawny blask. To oczywiście zadanie na więcej niż jedną kadencję, ale zacząć wypada od razu.
podpisano
Quintus


