Sytuacja z wtorkowej (23.06) sesji Rady Powiatu Raciborskiego związana z apelem do Ministra Zdrowia oraz Prezesa Narodowego Funduszu Zdrowia o podjęcie działań zmierzających do rozliczenia i sfinansowania świadczeń zdrowotnych, pokazała rozłam w radzie powiatu. Rozłam, którego raczej nie złagodzi także oczekiwana kroplówka finansowa NFZ.
Obserwujący sesję mógł dojść do wniosku, że to nie było niewielkie nieporozumienie, to była walka o udowodnienie, kto ostatecznie ma rację. I do kogo ostatecznie będzie należało ostatnie zdanie. Na nic prośby o wsparcie ponad podziałami politycznymi, które miało pokazać jak mocno zależy radnym na bezpieczeństwu finansowym szpitala i pacjentach.
Trzystronicowy apel, zawierający szczegółowe wyliczenia finansowe i przygotowany przez Zarząd Powiatu Raciborskiego, okazał się dla radnych klubów PiS oraz Lepszy Powiat niewystarczający. Zapomniano o merytorycznej rozmowie, którą zastąpił partyjny interes. Przez pewien czas na sali obrad obecny był nawet poseł Michał Woś, który przysłuchiwał się sesji.
Słowa dyrektora szpitala, który podkreślał raczej symboliczny charakter wsparcia dla działań Związku Szpitali Powiatowych oraz przypominał o regularnie wysyłanych do NFZ pismach samej dyrekcji, nie otrzeźwiły części opozycji. A przecież miało być tak pięknie i szlachetnie. Tymczasem rozłam między radnymi koalicji skupionej wokół starosty a opozycją stał się od teraz tak głęboki, że nie zszyje tego nawet najlepszy chirurg.
Ostatecznie wynik głosowania pokazał, że wszyscy radni poparli treść apelu przygotowanego przez Zarząd Powiatu.




