Na zabytkowej stacji kolejki wąskotorowej w Rudach rozgrywa się spór, którego nie można sprowadzić do jednej wygasającej umowy. W tle są czternaście lat pracy, prywatne nakłady na publicznym gruncie, rodzinny biznes, turystyczna marka rozpoznawalna daleko poza gminą, ale również odpowiedzialność za sposób gospodarowania mieniem należącym do wszystkich mieszkańców.
Za pośrednictwem mieszkańca do redakcji „Dzisiaj w Raciborzu” trafił mający w treści wiele emocji dokument. Pismo z 23 lipca 2026 r. skierowano osobno do każdego radnego Rady Miejskiej w Kuźni Raciborskiej, a podpisali się pod nim Agnieszka Gontarewicz-Rudny i Bartosz Rudny, prowadzący Stacyjkowo Rudy.
Autorzy proszą radnych o pilną interwencję. Twierdzą, że decyzja o niezawieraniu następnej umowy oznacza w praktyce koniec działalności Stacyjkowa w miejscu, z którym było ono związane od lipca 2012 r. Według ich relacji po 31 lipca 2026 r. teren nie miał zostać przeznaczony na żaden wskazany im cel.
Czternaście lat pracy nie daje prawa własności. Daje jednak prawo do jasnej odpowiedzi
Trzeba powiedzieć uczciwie: nawet wieloletnia dzierżawa, rozpoznawalna marka i poniesione nakłady nie tworzą automatycznego prawa do kolejnej umowy na korzystanie z gminnego terenu. Zarządca publicznego majątku ma prawo zmienić koncepcję jego wykorzystania, postawić nowe wymagania albo wybrać inne rozwiązanie.
Ale ta swoboda nie oznacza dowolności. Jeśli przez czternaście lat prywatny podmiot współtworzył ofertę stacji, inwestował własne pieniądze, sprowadzał dzieci, rodziny i szkolne wycieczki, a przy okazji generował wpływy z biletów, wynajmu sal, drezyn czy sprzedaży pamiątek, to mieszkańcy mają prawo poznać gospodarcze uzasadnienie zmiany. Tym bardziej gdy — jak przekonują autorzy pisma — wcześniej nie formułowano wobec nich istotnych zastrzeżeń, a jeszcze w lutym zapowiadano kontynuację współpracy.
Właśnie tutaj zaczyna się problem władz Kuźni Raciborskiej. Nie dlatego, że gmina bezwzględnie musi przedłużyć umowę. Dlatego, że powinna potrafić jasno wyjaśnić, dlaczego jej nie przedłuża, jaki ma plan dla tego miejsca i według jakich jednakowych kryteriów traktuje podmioty korzystające z publicznego majątku.
Najpierw zapowiedź dalszej umowy, potem zwrot o 180 stopni?
Jednym z najmocniejszych punktów wystąpienia jest opis zmiany stanowiska GOTiP. Autorzy przywołują posiedzenie Komisji Budżetu i Finansów z 23 lutego 2026 r. Oficjalny protokół potwierdza, że dyrektor GOTiP mówił wtedy o kolejnej umowie zawartej na taki sam okres jak poprzednio, choć na bardziej szczegółowych zasadach i z dodatkowymi obostrzeniami.
Ten sam protokół pokazuje też drugą stronę sporu. Dyrektor tłumaczył różnice w czynszach specyfiką poszczególnych działalności oraz nakładami inwestycyjnymi innych dzierżawców. Wskazywał m.in. na projekt o wartości ponad 1,36 mln zł, którego efekty miały ostatecznie pozostać przy GOTiP. Przedstawiciele samorządu podkreślali natomiast, że decyzje dotyczące gminnych nieruchomości należą — zależnie od okresu umowy — do dyrektora albo burmistrza, a Rada nie jest bezpośrednią stroną konfliktu. Padła również propozycja spotkania obu stron.
To ważny kontekst. Nie unieważnia on jednak zasadniczego pytania: co wydarzyło się między lutym a lipcem? Dlaczego zapowiedź następnej umowy miała zmienić się — według autorów pisma — w informację, że kolejnej umowy nie będzie? Czy pojawiły się nowe okoliczności, zastrzeżenia, wyniki kontroli albo inna koncepcja zagospodarowania terenu? Jeżeli tak, opinia publiczna powinna je poznać.
Audyt GOTiP: poważne twierdzenia, ale raportu nie ma w przesłanym materiale
Prowadzący Stacyjkowo wiążą zmianę nastawienia z audytem GOTiP, przeprowadzonym — jak podają — od 16 lutego do 9 maja 2026 r. Utrzymują, że raport wskazał m.in. na brak terminowości, niekompletną dokumentację, nieprzestrzeganie procedur, brak samokontroli, brak jednolitych zasad wynajmowania powierzchni i składników majątku oraz brak zasad ustalania czynszu.
To są poważne twierdzenia. Trzeba jednak wyraźnie zaznaczyć: w przekazanym redakcji pliku nie ma samego raportu z audytu ani pełnych zaleceń poaudytowych. Są wyłącznie obszerne odwołania do ich treści zawarte w piśmie przedsiębiorców. Nie możemy więc przedstawiać interpretacji jednej strony jako samodzielnie potwierdzonego wyniku audytu.
Właśnie dlatego raport powinien zostać udostępniony — oczywiście po usunięciu danych podlegających ochronie. Jeżeli dotyczy funkcjonowania gminnej jednostki i gospodarowania publicznym majątkiem, mieszkańcy powinni wiedzieć, jakie problemy rzeczywiście stwierdzono, jakie wydano zalecenia i w jakim zakresie zostały one wykonane. Transparentność nie polega na zapewnieniu, że „sprawa jest pod kontrolą”. Polega na pokazaniu dokumentów i rozliczeniu konkretnych działań.
Prawie 60 tys. zł czynszu. Więcej niż trzy pozostałe podmioty łącznie
Autorzy pisma przytaczają tabelę, która — według nich — pochodzi z raportu audytowego. Wynika z niej, że w latach 2023-2025 CERTAMEN, czyli podmiot prowadzący Stacyjkowo Rudy, zapłacił 59 826,81 zł brutto czynszu i dodatkowych opłat. Trzej pozostali ujęci w zestawieniu dzierżawcy mieli zapłacić łącznie 59 224,50 zł.
Jeśli te dane są prawidłowe i porównują świadczenia rzeczywiście porównywalne, różnica wymaga rzeczowego wyjaśnienia. Sama najwyższa suma wpłat nie daje jednak dzierżawcy pierwszeństwa do następnej umowy. Wysokość czynszu może zależeć od powierzchni, rodzaju działalności, zakresu korzystania z infrastruktury, obowiązków inwestycyjnych, ryzyka oraz korzyści pozostawianych gminie. Bez pełnych umów i raportu nie da się uczciwie ocenić, czy mamy do czynienia z nierównym traktowaniem, czy z odmiennymi sytuacjami gospodarczymi.
Niepokój budzi co innego: brak publicznie przedstawionych, jednolitych kryteriów, które pozwalałyby te różnice zrozumieć. Autorzy twierdzą ponadto, że ich czynsz był corocznie waloryzowany, podczas gdy inna umowa miała zostać zawarta na 20 lat bez mechanizmu waloryzacji. Jeśli tak było, władze gminy powinny wyjaśnić podstawy ekonomiczne takiego rozwiązania. Bez tego każda dysproporcja będzie rodzić podejrzenia, nawet jeżeli miała racjonalne uzasadnienie.
Samorząd nie może schować się za dyrektorem jednostki
W lutowym protokole padło stwierdzenie, że Rada Miejska nie jest stroną tego sporu. Formalnie to zrozumiałe: radni nie podpisują za dyrektora każdej krótkoterminowej umowy. Politycznie i społecznie sprawa dotyczy ich jednak wprost. Chodzi o gminny majątek, funkcjonowanie gminnej jednostki, wykonanie zaleceń audytowych i przyszłość jednej z atrakcji kojarzonych z Rudami.
Także burmistrz nie może poprzestać na stwierdzeniu, że decyzję podejmuje dyrektor. Nadzór nad jednostką organizacyjną i odpowiedzialność za standard gospodarowania mieniem gminnym nie znikają tylko dlatego, że podpis pod umową składa ktoś inny.
Autorzy pisma proszą Radę o przyjęcie uchwały kierunkowej, która miałaby wezwać burmistrza do wstrzymania działań zmierzających do usunięcia Stacyjkowa ze stacji oraz do podjęcia negocjacji. Czy Rada zdecyduje się na taki krok — nie wiadomo. Ma jednak narzędzia, by domagać się dokumentów, wyjaśnień i debaty. Ustawa o samorządzie gminnym powierza jej stanowienie o kierunkach działania burmistrza. W tej sprawie nie musi więc rozstrzygać prywatnego sporu, aby wykonać publiczną funkcję kontrolną.
Pytania, na które władze Kuźni Raciborskiej powinny odpowiedzieć
Po lekturze pisma i oficjalnego protokołu pozostaje kilka konkretnych pytań:
- Czy po 31 lipca 2026 r. definitywnie odmówiono zawarcia kolejnej umowy ze Stacyjkowem Rudy, a jeśli tak — kto podjął tę decyzję i z jakich przyczyn
- Jaki jest plan wykorzystania terenu zajmowanego dotychczas przez Stacyjkowo?
- Co dokładnie wykazał audyt GOTiP, jakie zalecenia wydano i które z nich zostały wykonane?
- Według jakich kryteriów ustalano okresy dzierżawy, stawki czynszu, opłaty dodatkowe oraz zasady waloryzacji dla poszczególnych podmiotów?
- Co spowodowało zmianę stanowiska po lutowej deklaracji dotyczącej następnej umowy?
- Jak zostaną rozliczone prywatne nakłady i co stanie się z infrastrukturą stworzoną przez prowadzących Stacyjkowo?
- Czy przed podjęciem ostatecznej decyzji przeanalizowano jej wpływ na ofertę turystyczną stacji oraz możliwe przychody pośrednie GOTiP?
To nie są pytania wymierzone w prawo gminy do zarządzania własnym majątkiem. To pytania o jakość tego zarządzania.
„Broniliśmy zasad. Broniliśmy przejrzystości”
Pismo kończy się bardzo osobistym akcentem. Jego autorzy piszą: „Broniliśmy zasad. Broniliśmy przejrzystości. Broniliśmy prawa do równego traktowania”. Można nie podzielać wszystkich ocen przedsiębiorców. Można uznać, że po czternastu latach przyszedł czas na nową koncepcję dla tego terenu. Ale takiej decyzji nie wolno pozostawić bez konkretnego, sprawdzalnego i gospodarczego uzasadnienia.
Władze Kuźni Raciborskiej mają dziś szansę przeciąć narastające podejrzenia: opublikować raport audytowy, przedstawić zasady gospodarowania terenem, wyjaśnić różnice między umowami i pokazać plan dla Stacyjkowa. Jeżeli decyzja jest dobra, przejrzystość jej nie zaszkodzi. Jeżeli nie potrafi obronić się w świetle dokumentów, tym bardziej trzeba ją ponownie przemyśleć.
W przekazanym nam materiale nie ma stanowiska Urzędu Miejskiego ani GOTiP odnoszącego się do najnowszego pisma z 23 lipca. Jesteśmy gotowi opublikować pełną merytoryczną odpowiedź władz gminy i jednostki.
Źródła publiczne:






Otworzyli Rudy Las i Stacyjkowo się skończyło 😉
Bawiło dzieciaki przez tyle lat… niestety wchodzi ktoś z większym pieniądzem…. ban dla rudego lisa